On nas prawdopodobnie obserwuje
Ma zabawne poczucie humoru – odezwała się. – Rozumiesz, nigdy nie wiadomo, czy żartuje, czy mówi poważnie. Właśnie taki on jest.
Wspaniale, pomyślała Lori, marnuje się, mógłby być dobrym komikiem. W obecności Sheryl, z jej dziewczęcym zapałem, znajdowała znów pocieszenie. To gadanie bez końca o Curtisie, nie dało Lori nic więcej niż konturowy portret postaci, wycięty przez ulicznego artystę: zarys, żadnych szczegółów. A mimo wszystko odrywało to Lori od myśli o Midian i jego tajemnicach.
Początek wieczoru pełen był dobrego humoru i przygotowań do wyjścia na miasto, tak że chwilami zastanawiała się, czy to, co zdarzyło się w nekropolii, nie było tylko jej halucynacją. Ale miała dowód potwierdzający wspomnienia: rozcięcie przy ustach, dzieło krnąbrnej gałęzi. Niewielki ślad, ale pamięć bólu nie pozwalała wątpić w jej zdrowe zmysły. Była w Midian. Trzymała w ramionach stworzenie zmieniające kształt i stała na schodach krypty, patrząc na wyziewy, tak intensywne, że zachwiałaby się nawet wiara świętego.
Chociaż cały świat pod cmentarzem był odległy od Sheryl i wiru jej romansu tak jak noc od dnia, nie stawał się przez to mniej realny. Kiedyś jednak będzie musiała doświadczyć tej rzeczywistości, znaleźć dla niej w sobie miejsce, choćby to przeczyło wszelkiemu rozsądkowi, wszelkiej logice. Na razie jednak taiła wszystko w sobie, a cięcie przy ustach pieczętowało straż pamięci; postanowiła cieszyć się wieczorem, który miała przed sobą.
- To żart – stwierdziła Sheryl, kiedy stały przed Hudson Bay Sunset. – Wspominałam ci przecież, że on ma dziwaczne poczucie humoru?
Wymieniona przez niego restauracja była doszczętnie wypalona, a pożar miał miejsce kilka tygodni wcześniej, sądząc ze stanu belek.
- Jesteś pewna, że to tu? – spytała Lori. Sheryl roześmiała się.
- Mówię ci, że to jeden z jego żartów – powiedziała.
- No to uśmiałyśmy się. A kiedy będziemy jeść? – nastawała Lori.
- On nas prawdopodobnie obserwuje – Sheryl próbowała podtrzymać fason.
Lori rozejrzała się w poszukiwaniu podglądacza. Nie było czego się bać na ulicach miasta takiego jak to, nawet w sobotni wieczór, ale okolica nie wyglądała zachęcająco.
Leave a Reply
No Comment
Be the first to respond!