Tam może być niebezpiecznie
Każdy sklep w pasażu zamknięty, kilka – nawet na stałe; chodniki – kompletnie opustoszałe. W tym miejscu nie chciałyby się zatrzymać.
- Nie widzę go – odezwała się.
- Ja też.
- I co teraz robimy? – spytała Lori, starając się jak mogła nie zdradzać swojej irytacji. Jeśli to miał być pomysł Curtisa-Pięknisia na spędzenie wolnego czasu, w takim razie dobry smak Sheryl stał pod znakiem zapytania. Czyż jednak Lori miała prawo ją osądzać? Sama kochała i następnie straciła psychopatę.
- On musi gdzieś tu być – w głosie Sheryl zabrzmiała nadzieja. – Curtis? – zawołała, otwierając pchnięciem osmalone drzwi.
- Czemu nie zaczekać na niego tutaj, Sheryl?
- On chyba jest w środku.
- Tam może być niebezpiecznie. Zignorowała tę uwagę.
- Sheryl.
- Słyszę. Wszystko w porządku – zanurkowała w ciemność wnętrza. Woń spalonego drewna i tkanin zaatakowała nozdrza Lori.
- Curtis? – usłyszała wołanie Sheryl.
Przejechał jakiś samochód, ze źle wyregulowanym silnikiem. Pasażer, młodzieniec, przedwcześnie łysiejący, wychylił się przez okno.
- Pomóc w czymś?
- Nie, dziękuję – odpowiedziała Lori, niepewna, czy pytanie poczytać za małomiasteczkową uprzejmość, czy też za podrywanie. Pewnie to drugie, zdecydowała, a samochód nabrał szybkości i zniknął; ludzie wszędzie są tacy sami. Jej nastrój poprawiający się błyskawicznie, odkąd znów przebywała w towarzystwie Sheryl, raptownie skwaśniał. Nie lubiła ulic opustoszałych, gdy dzień miał się ku końcowi. Noc, zawsze niosąca jakąś obietnicę, zbyt silnie kojarzyła się z Plemieniem, które przybrało przecież jej imię – Nocne Plemię. A czemuż by nie? Ciemność to ciemność, zawsze i wszędzie. Ciemność serca, ciemność niebios; jedna i ta sama ciemność. Nawet teraz, w Midian, otwierają się wrota mauzoleów, a światło gwiazd im nie przeszkodzi. Zadrżała na myśl o tym.
W oddali, na jednej z ulic usłyszała odgłos silnika samochodu, hałas, potem pisk hamulców. Czy to’ Dobry Samarytanin na swoim drugim obchodzie?
- Sheryl? – zawołała. – Gdzie jesteś?
Z wnętrza budynku dobiegł śmiech, gulgoczący śmiech Sheryl.
Leave a Reply
No Comment
Be the first to respond!